1999-3-31 Polska - Szwecja 0-1

 Reprezentacja Polski przed meczem ze Szwecją. W górnym rzędzie od lewej stoją: Radosław Michalski, Tomasz Wałdoch, Sławomir Majak, Tomasz Łapiński, Jacek Zieliński, Tomasz Iwan, Kazimierz Sidorczuk; w dolnym rzędzie od lewej: Rafał Siadaczka, Mirosław Trzeciak, Jerzy Brzęczek i Andrzej Juskowiak. Fot. Maciej PrzygodaReprezentacja Polski przed meczem ze Szwecją. W górnym rzędzie od lewej stoją: Radosław Michalski, Tomasz Wałdoch, Sławomir Majak, Tomasz Łapiński, Jacek Zieliński, Tomasz Iwan, Kazimierz Sidorczuk; w dolnym rzędzie od lewej: Rafał Siadaczka, Mirosław Trzeciak, Jerzy Brzęczek i Andrzej Juskowiak. Fot. Maciej Przygoda

Przed wiosennymi meczami z Anglią i Szwecją w marcu 1999 r. Janusz Wójcik mógł pochwalić się 17 spotkaniami w reprezentacji, z czego wygrał aż 12! Przetestował łącznie 60 zawodników, a Jerzy Brzęczek i Tomasz Iwan cieszyli się największym powodzeniem u selekcjonera - obaj zagrali po 13 spotkań. Najskuteczniejszymi strzelcami byli Wojciech Kowalczyk i Mirosław Trzeciak, którzy strzelili po 5 goli. Wymienieni piłkarze mieli udowodnić swoją wartość podczas zbliżających się meczów eliminacyjnych do mistrzostw Europy z Anglią i Szwecją. Optymizm był duży, gdyż biało-czerwoni notowali długą serię bez porażki.

Mecz na Wembley wygrali gospodarze 3-1, a Jerzy Brzęczek strzelił honorową bramkę. Teraz aby liczyć się w walce o awans należało koniecznie pokonać piłkarzy Trzech Koron. Tyle, że Skandynawowie wysłali do Polski swoją najmocniejszą kadrę. A były w niej takie gwiazdy jak: Patrik Andersson (kapitan, Borussia Mönchengladbach), Joachim Björklund (Valencia CF), Teddy Lucic (Bologna FC), Stefan Schwarz (Valencia CF), Fredrik Ljungberg (Arsenal Londyn), Henrik Larsson (Celtic Glasgow), czy Kennet Andersson (Bologna FC). Reprezentacja była oparta głównie na piłkarzach klubów brytyjskich. Przed meczem z Polską rywale rozprawili się z Luksemburgiem 2-0 i objęli przodownictwo w tabeli z kompletem trzech zwycięstw. Drugie miejsce zajmowała Anglia, a trzecie Polska z jednym punktem i meczem mniej od Wyspiarzy.

Podczas konferencji prasowej zorganizowanej w 1998 r. trener Janusz Wójcik stwierdził, że nie wyobraża sobie aby nie zwyciężyć drużynę Szwecji.  – „Przedświąteczne, marcowe cztery dni bez wątpienia wstrząsnęły entuzjastami polskiej piłki nożnej. Misternie budowane sny o potędze, prysnęły łatwiej niż ktokolwiek mógł przewidywać. Mieli rację ci, którzy nie bacząc na serial dziewięciu występów biało-czerwonych bez porażki, sugerowali tonowanie optymizmu i wstrzymanie się z ocenami do czasu konfrontacji z Anglią i Szwecją” – pisała Piłka Nożna.

Kapitan naszego zespołu, który rozgrywał 40. mecz z orłem na piersi, był „małym” bohaterem na Wembley. Za to w Chorzowie został obarczony winą za porażkę Polaków. W 36 min. Jerzy Brzęczek stracił piłkę w środku pola w konfrontacji z Frederikiem Ljungbergiem, następnie usiłował dopędzić gracza Arsenalu, który solową akcją zdobył zwycięską bramkę dla Trzech Koron. – „Oczywiście, że w pewnym stopniu jestem odpowiedzialny za utratę bramki. To moja wina, że zgubiłem piłkę w środku pola, Szwedzi przeprowadzili kontrę i zdobyli gola. Jak się później okazało, decydującego o losach meczu. Jestem dziś nieszczęśliwy, a dwie ostatnie porażki są dla mnie okrutnym przeżyciem. Po przegranym meczu nasze szanse na awans są już znikome” – powiedział piłkarz Maccabi Hajfa na konferencji prasowej.

Poza akcją zakończoną golem, nic innego godnego nie odnotowano na Stadionie Śląskim. Pierwszy kwadrans był niemrawy, a może nawet na tyle nudny, że kibice wszczęli burdy na trybunach i interweniować musiała policja. Po pół godzinie gry biało-czerwoni powinni prowadzić 1-0, kiedy kapitalne dośrodkowanie Jerzego Brzeczka z rzutu wolnego na długi słupek trafiło wprost na głowę Tomasza Wałdocha. Doświadczony obrońca VfL Bochum posłał piłkę nad poprzeczką. W drugiej połowie Szwecja powinna podwyższyć prowadzenie, ale tak doświadczony zawodnik jak Kenneth Andersson nie potrafił skierować piłkę w światło bramki strzeżonej przez Kazimierza Sidorczuka. – „Gdybym zachował się nieco inaczej, mógłbym obronić strzał Ljungberga” – mówił po meczu niepocieszony bramkarz Sturmu Graz, który o miejsce w bramce rywalizował z Adamem Matyskiem.

Po meczu niektórzy dziennikarze domagali się zwolnienia Janusza Wójcika. Dla niektórych piłkarzy porażka zadecydowała o dalszej karierze. Takim zawodnikiem był Wojciech Kowalczyk, który już nigdy więcej nie założył koszulki reprezentacyjnej.   

Powiedzieli po meczu:

Dariusz Dziekanowski (były reprezentant kraju): - „Uważam, że Szwedzi przewyższali nas pod każdym względem. My, grając u siebie, powinniśmy narzucić im swój styl gry i stwarzać więcej sytuacji pod bramką rywali. Tymczasem wyglądało to zgoła odmiennie.  Myślę, że jesteśmy wszyscy zawiedzeni. Polskiej drużynie zabrakło solidności i błysku. I dotyczy to praktycznie wszystkich piłkarzy. Świat idzie do przodu, a my z naszą przeciętnością wciąż liczymy na cuda i porywamy się z szabelką na czołgi. Musimy zdać sobie sprawę, że te czasy już bezpowrotnie minęły. Mamy piłkarzy, którzy odgrywają jedynie drugoligowe role w przeciętnych klubach. I tylko od czasu do czasu stać ich na jakieś zrywy. Reasumując uważam, że nie zasługujemy na grę na tak poważnej imprezie jak mistrzostwa Europy”. (Piłka Nożna)

Wyniki:

Grupa V

05.09.1998 (Solna): Szwecja – Anglia 2-1

06.09.1998 (Burgas): Bułgaria – Polska 0-3

10.10.1998 (Warszawa): Polska – Luksemburg 3-0

10.10.1998 (Londyn): Anglia – Bułgaria 0-0

14.10.1998 (Burgas): Bułgaria – Szwecja 0-1

14.10.1998 (Luksemburg): Luksemburg – Anglia 0-3

27.03.1999 (Londyn): Anglia – Polska 3-1

27.03.1999 (Goteborg): Szwecja – Luksemburg 2-0

31.03.1999 (Chorzów): Polska – Szwecja 0-1

31.03.1999 (Luksemburg): Luksemburg – Bułgaria 0-2

Grupa V – eliminacje ME                                                                                                                                                                      

MSC

DRUŻYNA

M

Z

R

P

PKT

BR

1

Szwecja

4

4

0

0

12

6-1

2

Anglia

4

2

1

1

7

7-3

3

Polska

4

2

0

2

6

7-4

4

Bułgaria

4

1

1

2

4

2-4

5

Luksemburg

4

0

0

4

0

0-10

 

Dokumentacja meczowa

Mecz oficjalny numer 576:

31 marca 1999, Chorzów (Stadion Śląski), mecz eliminacyjny ME

Polska – Szwecja 0-1 (0-1)

0-1 – Fredrig Ljungberg (36)

Sędziował: Markus Merk (Niemcy)

Widzów: 29 000

Żółte kartki: Michalski, Adamczuk – Björklund

Polska: Kazimierz Sidorczuk (1967, Sturm Graz-Austria, 14/0) – Tomasz Wałdoch (1971, VfL Bochum-Niemcy, 48/2), Tomasz Łapiński (1969, Widzew Łódź, 33/0), Jacek Zieliński (1967, Legia Warszawa, 31/1), Rafał Siadaczka (1972, Austria Wiedeń-Austria, 11/1) (81. Dariusz Adamczuk, 1969, Dundee FC-Szkocja, 10/1) – Radosław Michalski (1969, Widzew Łódź, 20/0) (88. Jacek Bąk, 1973, Olympique Lyon-Francja, 22/1), Tomasz Iwan (1971, PSV Eindhoven-Holandia, 20/2), Jerzy Brzęczek (1971, kapitan, Maccabi Hajfa-Izrael, 40/4), Sławomir Majak (1969, Hansa Rostock-Niemcy, 19/0) (69. Wojciech Kowalczyk, 1972, UD Las Palmas-Hiszpania, 39/11) – Andrzej Juskowiak (1970, VfL Wolfsburg-Niemcy, 32/13), Mirosław Trzeciak (1968, Osasuna Pampeluna-Hiszpania, 13/7). Selekcjoner: Janusz Wójcik (1953, 19)

Szwecja: Magnus Hedman (Coventry City-Anglia, 14/0) – Pontus Kåmark (Leicester City-Anglia, 42/0), Patrik Andersson (kapitan, Borussia Mönchengladbach-Niemcy, 67/2), Joachim Björklund (Valencia CF-Hiszpania, 65/0), Teddy Lucic (Bologna FC-Włochy, 23/0) – Stefan Schwarz (Valencia CF-Hiszpania, 60/6), Håkan Mild (IFK Göteborg, 49/6) (73. Niclas Alexandersson, Sheffield Wednesday-Anglia, 32/3), Johan Mjällby (Celtic Glasgow-Szkocja, 10/2), Fredrik Ljungberg (Arsenal Londyn-Anglia, 8/2) – Henrik Larsson (Celtic Glasgow-Szkocja, 40/9) (90. Jörgen Pettersson,  Borussia Mönchengladbach-Niemcy, 17/5), Kennet Andersson (Bologna FC-Włochy, 68/30). Trener: Tommy Söderberg (12)

1999-6-16 Polska - Brazylia 0-2

W czerwcu 1999 roku w polskich domach odżyły nadzieje, gdy reprezentacja Polski odniosła dwa jakże ważne zwycięstwa, najpierw z Bułgarią 2-0 a następnie z Luksemburgiem 3-2. Biało-czerwoni wrócili do gry o awans na mistrzostwa Europy w Belgii i Holandii. Wcześniej Polski Związek Piłki Nożnej potwierdził przyjęcie zaproszenia na turniej piłkarski o Puchar Króla Tajlandii.

Dla piłkarzy był to okres wakacji, ci co walczyli w eliminacjach udali się na zasłużony odpoczynek. Trener Janusz Wójcik musiał w trybie pilnym zebrać dublerów oraz zawodników, którzy godnie reprezentowaliby koszulkę z orłem na piersi. Co ciekawe, kilku z nich zrobiło w reprezentacji interesujące kariery…

Wybór padł na następujących zawodników; bramkarze: Piotr Lech (Ruch Chorzów), Grzegorz Tomala (Odra Wodzisław); obrońcy: Maciej Stolarczyk (Pogoń Szczecin), Tomasz Wałdoch (VfL Bochum), Przemysław Urbaniak (Lech Poznań), Michał Żewłakow (SK Beveren); pomocnicy: Maciej Terlecki (Widzew Łódź), Radosław Michalski (Widzew Łódź), Dariusz Gęsior (Widzew Łódź), Ariel Jakubowski (ŁKS Łódź), Rafał Szwed (Stomil Olsztyn), Jacek Chańko (Stomil Olsztyn); napastnicy: Mariusz Nosal (Odra Wodzisław), Andrzej Kubica (Maccabi Tel Awiw), Igor Sypniewski (Panathinaikos Ateny), Krzysztof Piskuła (Lech Poznań), Maciej Żurawski (Lech Poznań), Artur Wichniarek (Widzew Łódź). Z wymienionej osiemnastki jedynie Gęsior, Michalski, Stolarczyk, Wichniarek, Wałdoch i Żurawski legitymowali się stażem w kadrze, reszta piłkarzy stanęła przed szansą debiutu w biało-czerwonych barwach. Janusz Wójcik ubolewał, że nie mógł skorzystać z zawodników Legii Warszawa i Wisły Kraków, które nie zwolniły swoich piłkarzy na egzotyczne tournée za względu na swoje zagraniczne wyjazdy, natomiast GKS Bełchatów i Amica w dniu wylotu reprezentacji grały mecz w finale Pucharu Polski. – „Zdecydowany byłem nawet udać się na turniej, ale nie wyraził na to zgody PSV Eindhoven. Dlatego wypoczywam w rodzinnej Ustce. Może jednak dobrze się stało, że do Tajlandii polecieli głównie przedstawiciele młodego pokolenia, potencjalni dublerzy. To dla nich wspaniała okazja pokazania się, wypłynięcia na szersze wody” – mówił dla Piłki Nożnej Tomasz Iwan.   

13 czerwca reprezentacja odleciała do Bangkoku. Kadra liczyła jedynie szesnastu zawodników, bowiem Andrzej Kubica gdzieś przepadł i nie dojechał na Okęcie. Na miejscu dołączył Tomasz Wałdoch, który przebywał na wakacjach w Indonezji, a dokładnie na wyspie Bali.

Los chciał, że w pierwszym półfinale o Puchar Króla Polacy zmierzyli się z ówczesnym wicemistrzem świata, zespołem Brazylii. Oczywiście biało-czerwoni grali z „canarinhos” jedynie z nazwy, bo działacze nie zamierzali wysyłać do dalekiej Tajlandii swoich największych gwiazd, a jedynie swój piąty, czy szósty garnitur, dlatego mecz uznawany jest za nieoficjalny. – „Brazylijczycy przysłali do Tajlandii jeszcze dziwniejszą ekipę, którą w „Rzeczypospolitej” nazwano „16.Reprezentacją Brazylii”. Najbardziej znanym graczem naszych przeciwników był siwowłosy pomocnik Eduardo, mający za sobą grę w słynnych klubach z Rio de Janeiro, a przed laty także w zespole narodowym. Kapitanem zespołu był równie doświadczony, lecz nigdy nie zaliczany do gwiazd futbolu w Kraju Kawy, Edson Souza. Jednak i ten dosyć anonimowy zestaw „canarinhos” łatwo ograł nasze rezerwy” – pisał w Piłce Nożnej Zbigniew Mroziński.

W podstawowej jedenastce Polski znajdowało się aż ośmiu debiutantów – Grzegorz Tomala, Jacek Chańko, Ariel Jakubowski, Maciej Terlecki, Przemysław Urbaniak, Mariusz Nosal, Igor Sypniewski i Michał Żewłakow. Funkcję kapitana pełnił Tomasz Wałdoch, który wówczas miał na koncie aż 51 reprezentacyjnych spotkań.

Brazylijczycy, a właściwie reprezentacja Rio de Janeiro – bo takie też pojawiły się głosy – już po 18 minutach rozstrzygnęła sprawę awansu do finału. Negatywnym „bohaterem” biało-czerwonych był Grzegorz Tomala, w głównej mierze to on został obarczony winą za porażkę 0-2. W bramce miał wystąpić Piotr Lech, ale bramkarz Ruchu doznał kontuzji na jednym z treningów. Polacy ostatnie pół godziny meczu kończyli w dziesiątkę, ponieważ Przemysław Urbaniak otrzymał od sędziego drugą żółtą kartkę. Trzy dni później Polaków czekał mecz o trzecie miejsce z Nową Zelandią.

Dokumentacja meczowa:

16 czerwca 1999 (Bangkok, Tajlandia)

Polska – Brazylia 0-2 (0-2)

0-1 – Darcy (12), 0-2 – Andre (18)

Sędziował: Russamee Jindamai (Malezja)

Widzów: 5000

Żółte kartki: Stolarczyk, Urbaniak, Michalski, Gęsior/Darcy, Marquinho

Czerwona kartka: Urbaniak (58)

Polska: Grzegorz Tomala (Odra Wodzisław) – Przemysław Urbaniak (Lech Poznań), Tomasz Wałdoch (VfL Bochum, Niemcy), Maciej Stolarczyk (Pogoń Szczecin) – Maciej Żurawski (Lech Poznań), Dariusz Gęsior (Widzew Łódź), Radosław Michalski (Widzew Łódź), Maciej Terlecki (Widzew Łódź), Michał Żewłakow (SK Beveren, Belgia) (85. Ariel Jakubowski, ŁKS Łódź) - Mariusz Nosal (Odra Wodzisław) (46. Jacek Chańko, Stomil Olsztyn), Artur Wichniarek (Widzew Łódź) (66. Igor Sypniewski, Panathinaikos Ateny, Grecja). Trener: Janusz Wójcik

Brazylia: Adriano – Marcelo Cardozo, Marcelo Moura, Humberto, Marquinho (72. Rogerio Ramos) – Nailton (51. Sebastiao Junior), De Albuquerque Eduardo, Campos Luis Garcia Edson, Andre – Andreal (75. Renato Moura), Darcy. Trener: Alfredo Sampaio.