PRZYBYSZ Władysław

Warta PrzybyszZnakomita drużyna Warty Poznań z 1927 r. Władysław Przybysz stoi trzeci od lewej. Fot. NAC

26 maja 1900 r. w Inowrocławiu, zm. 31 grudnia 1976 r. w Bydgoszczy

Kluby: KS Posnania (1919-1922), Warta Poznań (1922-1930), Polonia Bydgoszcz (1933

Kariera reprezentacyjna:

Kapitan związkowy naszej reprezentacji Tadeusz Kuchar na mecz nieoficjalny z reprezentacją Czechosłowacji w 1925 r. powołał debiutanta z poznańskiej Warty, dobrego dryblera i strzelca Władysława Przybysza. W Pradze na boisku Slavii od początku nasi zawodnicy atakowali bramkę gospodarzy. W jednej z takich akcji nasz bohater próbował strzelić gola. – „W 25 minucie przebój Przybysza idzie na aut” – napisał Kurjer Sportowy. Po tym nastąpiła przewaga Czechosłowaków, którzy zdobyli prowadzenie, lecz tuż przed przerwą Mieczysław Batsch mocnym strzałem pod poprzeczkę pokonał legendarnego bramkarza Frantiska Planickę i doprowadził do wyrównania. Po przerwie Władysław Przybysz był już więcej widoczny oraz aktywny na boisku. – „W 9 minucie Przybysz przestrzelił dla nas wolny na aut, a w 28 strzela w ręce bramkarza" – napisał KS. Dwie dobre sytuacje Władysław zmarnował pod bramką czechosłowacką, gdyby zachował trochę zimnej krwi wyszlibyśmy na prowadzenie. Nasze dalsze ataki nie przyniosły poprawy wyniku, chociaż było ich sporo. Natomiast gospodarze czekali na dogodną sytuację, która nastąpiła pod koniec spotkania i to oni mogli się cieszyć z wygranej.

Na oficjalny mecz Władysław Przybysz musiał czekać aż do lipca 1928 r. W Katowicach podejmowaliśmy reprezentację Szwecji. Skandynawowie zaskoczyli naszą drużynę szybkimi zmasowanymi atakami i już na początku meczu objęli prowadzenie. Po tym Polacy ruszyli do przodu. – „Kuchar często przejeżdża prawą stronę obrony Szwedów. Staliński jest duszą ataku. Przy ciągłej przewadze Polski, która nie schodzi z pola karnego gości dochodzi do strzału Przybysza, lecz piłka odbija się o górną krawędź poprzeczki. Ataki Polski nie mają jednak szczęścia” – napisał Przegląd Sportowy. Biało-czerwoni nie załamali się i dążyli do wyrównania, co im się w końcu udało. – „Zawdzięczamy to Stalińskiemu, który w swym bezkonkurencyjnym stylu szarżuje przez obronę Szwedów, zderza się lekko z wybiegającym po piłkę bramkarzem, mija go w chwili upadku i lekko, a swobodnie wjeżdża z piłką do bramki” – opisywał PS. Mecz teraz stał się nieustanną walką o zdobycie prowadzenia z jednej jak i z drugiej strony. – „Przed końcem połowy znoszą z pola rozbitego Przybysza. Na tym kończy się pierwsza połowa dając wynik 1-1". Kontuzja naszego bohatera okazała się na tyle poważna, że gracz Warty musiał opuścić boisko. – „Po zmianie stron gracze stanęli do walki w nieco zmienionym składzie. Zamiast Przybysza wstawiano Pazurka" – napisał PS. Warszawski Stadjon tak podsumował grę naszego bohatera: – „W ataku Przybysz po prostu nie istniał, a obecność jego wstrzymywała tylko akcje napadu; marnował on większość otrzymywanych piłek i nie pokazał zupełnie strzału mimo, że po tym graczu spodziewaliśmy się względnie najwięcej”.

Kariera klubowa:

Wladyslaw PrzybyszW 1922 r. lewy łącznik Warty Poznań ze swoim zespołem rozpoczął walkę o mistrzostwo Polski. W grupie za przeciwników miał mistrza Wilna – Strzelec, mistrza Łodzi – ŁKS i mistrza Warszawy – Polonię. Zieloni wszystkie mecze z wymienionymi rywalami wygrali, a Władysław swoją grą walnie przyczynił się do tych zwycięstw strzelając też bramki, m.in. z ŁKS-em. – „Niziński podaje Stalińskiemu, który wysuwa piłkę Przybyszowi, a ten strzela nieuchronnie pierwszą bramkę dla Warty, nagrodzoną niemilknącymi oklaskami" – pisał Przegląd Sportowy. Po wygraniu grupy w finale czekał na nich silny zespół Pogoni Lwów. W pierwszym meczu u siebie padł remis 1-1, co można było uznać za szczęśliwy sukces. – „Warta grała bardzo słabo, a Przybysz z Dabertem nie rozumieli się wcale" – napisał PS. O mistrzowskim tytule zdecydował więc mecz na wyjeździe. We Lwowie gospodarze zaczęli mecz od groźnych ataków, a Warta dzielnie się broniła i czekała na kontrę. Pod koniec pierwszej połowy jeden z ataków przyniósł sukces. – „Wypad Warty, podanie Stalińskiego puszcza obrońca, centra Daberta, piłkę z tego dostaje pod samą bramką Przybysz, strzela, Haczewski wybiega i piłka powoli wpada do siatki. W 38 minucie Warta prowadzi 1-0” – komentował PS. Po przerwie Warciarze  zdobyli kolejnego gola i zdawać by się mogło, że mistrzostwo jest już na wyciągnięcie ręki, ale Pogoń podniosła się z kolan strzelając kontaktową bramkę. Nastąpiła przewaga lwowian i pod koniec meczu wyszli na prowadzenie. Z wyniku 3-2 po chwili zrobiło się 4-2. Drużynę poznańską stać już było tylko na jednego gola i w taki oto sposób wymknęło im się zwycięstwo, a tym samym mistrzostwo Polski.

Ten sam sukces Warciarze powtórzyli trzy lata później w 1925 r. I tym razem gole w meczach grupowych Władysława dały awans do finału. – „Przybysz dryblując przesuwa się na pole karne przeciwnika. W 33 minucie Przybysz z podania Stalińskiego omijając z trudem Czajkowskiego i Bułanowa umieszcza piłkę w siatce mistrza stolicy” – napisał Nasz Przegląd.

Rok kolejny to walka Warty Poznań w pierwszej edycji krajowego pucharu, a po niej ponownie w rozgrywkach o mistrzostwo Polski. Premierowy mecz o puchar Warta rozgrywała w Toruniu z tamtejszym TKS-em przegrywając go 2-3. Przybysz strzelił jednego z goli. Po protestach Warty mecz został powtórzony. W powtórce nasz bohater dał popis wspaniałej gry składającej się z szybkiego dryblingu, inicjowania akcji pod bramką przeciwnika, a kwintesencją tego wszystkiego był jego piękny gol i trzy wspaniałe asysty. –„W 42 minucie Przybysz z podania Daberta pakuje po raz trzeci piłkę w siatce. Po przerwie w 12 minucie uzyskują czwartą bramkę, którą strzela Dabert z podania Przybysza. Trzy dalsze punkty mniej więcej w równych odstępach czasu zdobywa dla Poznania Staliński z podań Przybysza”  – relacjonował Kurjer Poznański. Niestety w kolejnej rundzie Władysław nie zagrał, a jego zespół odpadł z rywalizacji o puchar w półfinale z rewelacją tych rozgrywek lwowską Spartą.

W 1927 r. instynkt strzelecki go ponownie nie zawiódł i w debiucie ligowym został najlepszym strzelcem swego klubu – „Przybysz raz tylko grał w reprezentacji, ale teraz typowany jest na jednego z najpoważniejszych członków olimpijskiej ekipy” – pisał w podsumowaniu sezonu Stadjon. W roku następnym jest tuż tuż za Wawrzyńcem Stalińskim strzelając bramki jak na zawołanie. Jednak najlepszym rokiem Przybysza w całej jego karierze był sezon 1929, w którym zdobył wyczekiwany i upragniony przez niego od lat tytuł mistrzowski, a w klasyfikacji na najlepszego strzelca ligi był drugi za Rochusem Nastulą z Czarnych Lwów.

Kariera klubowa Przybysza to pasmo sukcesów na własnym podwórku – mistrzostwa okręgowe klasy A w latach od 1922 do 1926, a także na arenie ogólnopolskiej w finałach mistrzostw Polski: dwukrotnie wicemistrzostwo w 1922 i 1925, raz 3 miejsce w 1926, a w lidze: 3 miejsce w 1927, wicemistrzostwo  rok później  i tytuł mistrzowski w roku 1929.

Redaktor Jerzy Grabowski tak ocenił w Przeglądzie Sportowym grę naszego bohatera: – „Przybysz wicekról strzelców jest doskonałym technikiem. Świetny jest w przeboju; nikt w czasie przeboju nie umie sobie tak ułożyć piłki do strzału, jak ten łącznik Warty (4,5 punktu). Stosuje kombinacje zmiany swoim skrzydłem i dobrze gra w trójce środkowej (4 punkty). Jego zalety fizyczne i psychiczne należy uznać za wystarczające (8 punktów). Ogółem 16,5 punktu”.

Kariera trenerska:

W roku 1933 Przybysz przeniósł się do Bydgoszczy gdzie został piłkarzem i jednocześnie trenerem Polonii Bydgoszcz, z którą święcił triumfy na boiskach Pomorza, wygrywając tam rozgrywki, a po nich przystąpił do meczów w eliminacji do ligii. Niestety nie udało się jego drużynie awansować.

Kariera sędziowska:
Po zakończeniu przygody z piłką zaczęła się jego przygoda z gwizdkiem. Jako sędzia ligowy prowadził mecze ekstraklasy w latach 1948 – 1952. – „Sędzia Przybysz był energiczny i sumienny”, potrafił też trzymać w karbach co krnąbrniejszych zawodników. – „Kres tej kopaninie kładzie sędzia Przybysz, zapisując trzech zawodników do ukarania za niebezpieczną grę” – napisał Przegląd Sportowy. Najważniejszym meczem prowadzonym przez Władysława był finał pucharu Polski w 1951 r., gdzie Ruch Chorzów pokonał Wisłę Kraków 2-0.

Piotr Gros

Bilans meczów w reprezentacji:                                                                                                                                                            

A

Warta Poznań (T. Kuchar)

23.05.1925 (Praga, t)

Czechosłowacja 1-2 (90)

A

Warta Poznań (T. Kuchar)

29.06.1928 (Katowice, t)

Reprezentacja Górnego Śl. 5-2 (90 – 1 g)

1

Warta Poznań (30) (T. Kuchar)

01.07.1928 (Katowice, t)

Szwecja 2-1 (45)

Reprezentacja A: 1/0 – oficjalne, 2/0 – nieoficjalne (A)