PAWŁOWSKI Longin

Reprezentacja Polski przed meczem z Danią w 1937 r. Debiutant Longin Pawłowski stoi trzeci od prawej. Dla zawodnika Śmigły Wilno był to jedyny występ z orłem na piersi. Fot. NACReprezentacja Polski przed meczem z Danią w 1937 r. Debiutant Longin Pawłowski stoi trzeci od prawej. Dla zawodnika Śmigły Wilno był to jedyny występ z orłem na piersi. Fot. NAC

Ur. 2 kwietnia 1909 r. w Wilnie, zm. 1 listopada 1983 r. w Toronto (Kanada)

Kluby: Strzelec Wilno (1924-1926), WKS Pogoń Wilno, a po fuzji Śmigły Wilno (1927-1939)

Kariera reprezentacyjna:

Wspaniale wyszkolony technicznie napastnik, rodem z Wilna, tylko raz miał honor bronić barw biało-czerwonych, a miało to miejsce w stolicy na stadionie Wojska Polskiego w dniu 12 września 1937 r. Polska wtedy podejmowała w meczu towarzyskim reprezentację Danii. Longin Pawłowski,  gracz Śmigłego Wilno świeżo upieczonego ligowca, jako piłkarz nieznany miał się zaprezentować przy dwudziestotysięcznej widowni, pokazując swoją przydatność do kadry. Wyszedł na boisko mając w ataku za partnerów: Michała Matyasa i Ernesta Wilimowskiego a na skrzydłach Ryszarda Pieca i Władysława Króla. Mecz zaczęli goście i od razu ruszyli do ataku, po przetrwanej tej nawałnicy Polacy atakowali, a w szczególności Wilimowski, który po solowej akcji pokonał duńskiego bramkarza. Po owacjach na trybunach nastąpiło wznowienie gry i chwilowe rozluźnienie w naszych formacjach, co wykorzystali goście i Jorgen Iversen pięknym górnym strzałem pokonał Adolfa Krzyka w naszej bramce. W ponownych atakach naszej drużyny nie brał udziału nasz bohater, być może lekko stremowany. Władysław Król zdobył bramkę na 2-1 dla Polski. – „Po przerwie w dwudziestej piątej minucie Matyas ucieka na lewą stronę i strzela wspaniale, piłką jednak trafia w poprzeczkę i wraca w pole, poprawia Pawłowski lecz przenosi” – pisał Przegląd Sportowy.  Nieustanne ataki naszej drużyny przyniosły kolejną bramkę strzeloną przez Ryszarda Pieca. – „W 13 minucie po strzale Pawłowskiego, bramkarz wypuszcza piłkę, a nadbiegający Piec wpycha ją do siatki zdobywając trzecią bramkę” – komentował PS. Wkrótce to goście przeprowadzili atak. – „W 16 minucie ostry strzał Andersena broni Krzyk na korner, którego Duńczycy nie wykorzystują. Za chwilę główkę Pawłowskiego broni Sörensen” – opisywała Gazeta Polska. Pomimo kolejnych dobrych akcji naszych zawodników zakończonych celnymi strzałami mecz zakończył się wynikiem 3-1 dla nas.

Przegląd Sportowy tak ocenił grę Longina: – „Stało się tak jak oczekiwaliśmy: Pawłowski nie podołał temu zadaniu. Występu jego nie można mimo to nazwać zupełnie nieudanym, gdyż nadawanie tonu akcją dwóch takich indywidualności jak Matyas i Wilimowski nie leżało w sferze możliwości debiutanta. Pawłowski robił co mógł i jak mógł: absorbował swą osobą tyły przeciwników nie rezygnując z walki o żadną piłkę, próbował parokrotnie strzelać, zdradził dobre opanowanie techniczne piłki – słowem jest bezsprzecznie materiałem ale na łącznika”.

Po meczu koledzy z ataku na łamach Przeglądu Sportowego tak opisali grę Longina Pawłowskiego: Michał Matyas: – „Debiutant Pawłowski jest za mało rutynowanym graczem. Nie ma on absolutnie zmysłu kombinacyjnego i dlatego nie nadaje się na kierownika napadu”, Ernest Wilimowski:„Na meczu zadowolony byłem ze współpracy z Matyasem, z którym dobrze się rozumiem. Gorzej mi szło z Pawłowskim, który zdaniem moim nie zdał egzaminu na kierownika napadu”. On sam tak powiedział o swoim występie: – „To był mój debiut w reprezentacji. W drużynie wileńskiej jestem pierwszym, rządzę i dyryguję atakiem, jak chcę. Tu wypadało słuchać starszych kolegów. Matyas kazał mi cofać się do tyłu i wobec tego byłem mało widoczny”. Opinia Prezesa PZPN płk. Glabisza na łamach Gazety Polskiej była bardziej przychylna zawodnikowi. – „Pawłowski bojowy i ofiarny – surowy jednak jeszcze technicznie i mniej orientacyjny się w sytuacjach podbramkowych. Debiut jego jednak był udany”.

Drużyna Śmigły Wilno, w której najbardziej sławnym piłkarzem był Longin Pawłowski (stoi piąty od lewej). Fot. NACDrużyna Śmigły Wilno, w której najbardziej sławnym piłkarzem był Longin Pawłowski (stoi piąty od lewej). Fot. NAC

Kariera klubowa:

Longin Pawłowski występował w barwach Śmigłego Wilno - najlepszego w latach trzydziestych klubu na Wileńszczyźnie, zdobył z nim mistrzostwo Wilna w klasie A w latach 1933 – 1937. Jednak nie mógł z klubem przebrnąć przez mecze eliminacyjne, aby znaleźć się w gronie najlepszych drużyn w Polsce. Ta sztuka udała się dopiero w 1937 r., gdzie w walce o ligę „Żubry” najpierw pokonały w grupie 4: WKS Grodno i Ruch Brześć, a następnie zaczęli walkę w grupie finałowej gdzie czekały na nich Polonia Warszawa, Brygada Częstochowa i WKS Unia Lublin. Mecz z Brygadą był popisem strzeleckim Longina. – „Pawłowski po rogu pięknie podanym przez Drąga celną główką lokuje piłkę w siatce. Wielka przewaga Śmigłego. W 28 minucie Pawłowski z doskonałego podania Drąga piękną główką podnosi wynik do 4-1. Pawłowski koronuje zwycięstwo wilnian”. – napisało wileńskie Słowo. Grupę wygrała Polonia a Śmigły zajęło drugie miejsce. Lokata ta premiowała jednak awansem. W całym Wilnie zostało to przyjęte bardzo entuzjastycznie. Wilno po raz pierwszy w swej historii miało reprezentanta w gronie najlepszych w kraju.

Debiut w lidze dla Longina i jego drużyny nastąpił w dniu 10 kwietnia 1938 r. Przeciwnikiem był Ruch Wielkie Hajduki. – „Wilnianie ten mecz zaczęli koncertowo, zdobywając już w trzeciej minucie bramkę ze strzału najlepszego bezsprzecznie gracza swej drużyny Pawłowskiego” – pisał Przegląd Sportowy. Jednak po tym golu zostali zepchnięci przez Hajduczan do obrony i tracili bramkę za bramką, by ostatecznie przegrać 2-5.

Pawłowski był świetnym technikiem i dryblerem potrafiącym silnie uderzyć piłkę nawet z dalekiej odległości, zdobywał piękne bramki dla swojej drużyny. Potrafił czarować swoimi zagraniami wileńskich kibiców, którzy gromadzili się na trybunach i z zachwytem oklaskiwali pokaz jego umiejętności. Waleczny w podbramkowych pojedynkach, umiał wygrywać górne piłki wrzucane w pole karne prze jego kolegów z drużyny i silnym precyzyjnym strzałem głową kierować w bramkę przeciwnika.

Najlepszy mecz w lidze Longin rozegrał na jesieni 1938 r. przeciwko Warszawiance. – „Rozpoczyna Śmigły i od razu silnie napiera. Już w pierwszej minucie oddaje Pawłowski strzał na bramkę. W 6 minucie znowu oddaje niebezpieczny strzał... W ataku Pawłowski dwoi się i troi, skrzydła grają wspaniale, ale z dyspozycją strzałową jest gorzej” – opisywało wileńskie Słowo. Prowadzenie Śmigły objęło po strzale Hajdula i nie spoczęło na laurach, tylko dalej atakuje przeprowadzało akcje ofensywne. – „W 34 minucie Pawłowski otrzymawszy piłkę od środkowego pomocnika strzela, piłka odbija się od górnej poprzeczki, a nabiegający Hajdul usadawia ją w siatce. Jest 2-0 dla Śmigłego. W 37 minucie atak przeprowadzony przez Balloska. Do piłki startują Martyna i Pawłowski. Zwycięża Pawłowski i z bliskiej odległości zdobywa trzecią bramkę” – pisał Przegląd Sportowy. Ataki „Żubrów” nie ustępowały, a ich przewaga nad przeciwnikiem była miażdżąca. – „W 42 minucie Pawłowski wypracowuje sytuację i w chwili gdy Martyna dąży do odebrania piłki podaje Balloskowi, który ustala wynik do przerwy” – komentował PS.

Druga połowa nie była już tak atrakcyjna dla oka licznie zebranej publiczności wileńskiej, w której tylko goście trafili do bramki uzyskując honorową bramkę. Po meczu grę Longina, krótko, lecz dobitnie, podsumowało wileńskie czasopismo: – „W Śmigłym zachwycił wszystkich Pawłowski, który osiągnął szczytową formę”. Gra w gronie ligowców dla Longina i jego drużyny trwała niestety tylko jeden sezon.

Pawłowski występował też w reprezentacji Wilna grając w rozgrywkach o Pucharu Polski. W roku 1936 Wilno w pierwszym występie podejmowało reprezentację Ligi A wygrywając po zaciętym meczu 2-1, a jedną z bramek strzelił nasz bohater. – „Pawłowski parę razy podjeżdża pod samą bramkę Ligi, ale nic mu się na razie nie udaje. Dopiero w 15 minucie z podania Balloska strzela on w prawy róg, robinsonada Rudnickiego nic nie pomogła jest 1-0” – napisał Przegląd Sportowy. Po wygranej w następnej rundzie czekała reprezentacja Poznania, która rozgromiła wilnian aż 6-1. Kolejny rok przyniósł wielki sukces dla reprezentacji Wilna, która w pierwszej rundzie ograła Polesie 5-3, następnie w ćwierćfinale walczyła z Wołyniem i wygrała 1-0 po strzale Pawłowskiego. W półfinale, niestety, Wilno osłabione brakiem Pawłowskiego, którego zastąpił Ballosek, przegrało mecz z reprezentacją Krakowa po zaciętej walce 1-2.

Nadmienić należy, że w 1937 r. Longin rozegrał mecz w barwach reprezentacji Pomorza wygrywając z Wartą Poznań 5-2, a jego gol zapoczątkował tak wspaniały wynik. – „Po nagłym wypadzie Pomorza zyskuje pierwszy punkt w 26 minucie przez Pawłowskiego, dawniejszego gracza WKS Śmigły Wilno, który przebywa w szkole podchorążych w Bydgoszczy” – czytamy w PS. Podczas pobytu w Bydgoszczy Longin przymierzany był do gry w Polonii, ale nic z tego nie wyniknęło i po szkoleniu powrócił do Wilna.

Piotr Gros

Bilans meczów w reprezentacji:                                                                                                                                  

1

Śmigły Wilno (67) (A. Przeworski)

12.09.1937 (Warszawa, t)

Dania 3-1 (90)

Reprezentacja A: 1/0 – oficjalne